Wpisy udostępniane na niniejszym blogu mają charakter uwag ogólnych oraz charakter ogólnoinformacyjny i nie mogą być uznawane za poradę prawną. Pamiętaj, że każdy wpis sporządzany jest zgodnie ze stanem prawnym obowiązującym w chwili jego publikacji.

blog

VADEMECUM MŁODEGO PRZEDSIĘBIORCY – zmiany w zawezwaniu do próby ugodowej

Jakiś czas temu pisałam Wam o zawezwaniu do próby ugodowej (wpis odświeżycie sobie klikając TUTAJ). Od momentu jego publikacji zmieniło się kilka zasadniczych kwestii dotyczących tej instytucji, wkrótce też mają w życie wejść przepisy wprowadzające masywne zmiany w tej bardzo ważnej instytucji. Podzielmy więc ten wpis na dwie (a właściwie trzy) części – jak było, jak jest teraz i jak (najprawdopodobniej!) będzie od 30 czerwca 2022 r.

JAK JEST TERAZ

Obecnie inicjując próbę ugodową przed Sądem możecie liczyć na przerwanie biegu przedawnienia. Warto w tym miejscu przypomnieć czym jest przedawnienie i przerwanie jego biegu.

PRZEDAWNIENIE (dla przedsiębiorców uwzględniane tylko na zarzut zgłoszony w procesie) oznacza, że po upływie ustawowego terminu jako dłużnik nie musicie już spełniać świadczenia pieniężnego, a wasz wierzyciel, o ile podniesiecie stosowny zarzut, nie może się od Was domagać sądownie jego spełnienia.

PRZERWANIE BIEGU PRZEDAWNIENIA oznacza zaś, że przez określoną czynność jego bieg rozpoczyna się na nowo.

Dlaczego więc tak ważne jest zawezwanie do próby ugodowej? Bo czynność ta obecnie PRZERYWA bieg przedawnienia. Pomimo, że nie wynika to z żadnego przepisu wprost, potwierdza to orzecznictwo. Jak wskazał w swoim bardzo ważnym bardzo świeżym wyroku z 15 lipca 2021 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt II CSKP 104/21) każde wezwanie do ugody przerywa bieg przedawnienia bez względu na cel jakim kieruje się jedna ze stron. Wynika z tego, iż w sprawach tego typu zostanie orzeczone przerwanie biegu przedawnienia bez badania intencji jednej z stron.

W stosunku do mojego starego artykułu, który podlinkowałam Wam na górze zmianie uległy jednak terminy przedawnienia i opłaty od wniosku o zawezwanie do próby ugodowej.

JAK BYŁO I CO SIĘ ZMIENIŁO DO DZIŚ

Opłaty od wniosku:

BYŁO – 40 lub 300 zł

TERAZ – 1/5 opłaty jaką wnieślibyście w przypadku „zwykłego pozwu” – do wartości przedmiotu sporu nie przekraczającej 20 000 zł opłata od pozwu jest to stała kwota (jest kilka szczebli), powyżej 20 000 zł – opłata od pozwu wynosi 5% wartości przedmiotu sporu

Termin przedawnienia:

BYŁO – jeśli przepis szczególny nie stanowi inaczej ogólny termin przedawnienia wynosił 10 lat, dla świadczeń okresowych i związanych z prowadzoną przez Was działalności gospodarczą – 3 lata

TERAZ – jeśli przepis szczególny nie stanowi inaczej ogólny termin przedawnienia wynosi 6 lat, dla świadczeń okresowych i związanych z prowadzoną przez Was działalności gospodarczą – 3 lata – przy czym koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata.

Aby lepiej to zobrazować dlaczego przerwanie biegu terminu przedawnienia jest tak ważne i co tak właściwie się zmieni podam Wam przykład. Roszczenia z umowy najmu (wynajmującego przeciwko najemcy o naprawienie szkody z powodu uszkodzenia lub pogorszenia rzeczy, jak również roszczenia najemcy przeciwko wynajmującemu o zwrot nakładów na rzecz albo o zwrot nadpłaconego czynszu) przedawniają się zgodnie z art. 677 kodeksu cywilnego z upływem roku od dnia zwrotu rzeczy. Tym samym jeśli umowa zakończyła się w dniu 10 marca 2021 r. to termin przedawnienia kończy się 10 marca 2022 r. Jeśli więc dziś, 7 marca 2022 r., dokonalibyście czynności przerywającej ten bieg (czyli np. złożyli wniosek o zawezwanie do próby ugodowej), to termin roczny rozpocząłby się nowo następnego dnia po posiedzeniu w tym przedmiocie, o ile nie doszło by na nim do zawarcia ugody. W moim przykładzie w obecnym stanie prawnym mielibyście dokładnie ROK na złożenie pozwu od dnia kiedy do ugody by nie doszło.

JAK BĘDZIE

Prezydent RP w dniu 27.12.2021 r. podpisał nowelizację kodeksu cywilnego, obejmującą m.in. art. 121 k.c. mówiącym o ZAWIESZENIU biegu przedawnienia. Dodano w niej dwa ppkt, które powodują ZAWIESZENIE terminu, czyli

5) co do roszczeń objętych umową o mediację – przez czas trwania mediacji,

6) co do roszczeń objętych wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej – przez czas trwania postępowania pojednawczego.

Jak widzicie nasz ustawodawca ma zamiar zmienić skutek rozpoczęcia postępowania z zawezwania do próby ugodowej z PRZERWANIA biegu przedawnienia, na jego ZAWIESZENIE. Zmiany te ustawodawca uzasadnia faktem, że instytucja ta była dotychczas nadużywana, ponieważ działania, których wyłącznym celem było tylko przerwanie biegu przedawnienia, a nie rzeczywiste zawarcie gody są sprzeczne z samą instytucją przedawnienia, która służy pewności obrotu gospodarczego oraz motywuje uprawnionego do niezwlekania z dochodzeniem praw przed sądem a jednocześnie chroni dłużnika przed zbyt długo trwającym stanem niepewności co do istnienia określonego obowiązku. W uzasadnieniu do ustawy wskazuje się także, że obecnie obowiązujące przepisy w skrajnych przypadkach prowadziły do sytuacji w której roszczenie mogło nigdy nie ulec przedawnieniu.

Co te zmiany oznaczają w praktyce?

Wróćmy do mojego przykładu. W sytuacji, gdyby na dzień dzisiejszy obowiązywały by już nowe przepisy, mielibyście TRZY DNI na złożenie pozwu od dnia kiedy do ugody nie doszło. Termin bowiem nie biegnie tylko przez czas trwania postępowania pojednawczego, a kontynuuje swój bieg natychmiast po jego zakończeniu.

Opisane zmiany wejdą w życie w dniu 30 czerwca 2022 r. Według przepisów przejściowych do opisanych przeze mnie zmian, jeśli złożycie wniosek o zawezwanie do próby ugodowej do dnia 29 czerwca 2022 r., będzie się ono toczyło na dotychczasowych zasadach.

Jak widzicie nasz ustawodawca konsekwentnie zmierza do rzadszego sięgania przez strony po postępowanie z zawezwania do próby ugodowej. Najpierw doszło do podniesienia opłat z nim związanych, obecnie zaś wywraca się właściwie cały skutek, który takie nieudane pod względem zawarcia ugody postępowanie przynosiło. Zmiany te oceniam negatywnie. Postępowanie pojednawcze jest mniej sformalizowane, szybsze i mniej kosztowne. Zmiana jest niekorzystna nie tylko dla wierzyciela, ale także dla dłużnika, bowiem jeśli wierzyciel od razu pozwie go zamiast skorzystać z postępowania pojednawczego poniesie on ostatecznie wyższe koszty.

*Artykuł powstał przy współpracy Jakuba Sepioło.

Wpisy udostępniane na niniejszym blogu mają charakter uwag ogólnych oraz charakter ogólnoinformacyjny i nie mogą być uznawane za poradę prawną. Pamiętaj, że każdy wpis sporządzany jest zgodnie ze stanem prawnym obowiązującym w chwili jego publikacji.

blog

VADEMECUM MŁODEGO PRZEDSIĘBIORCY – zadatek a zaliczka – co jest korzystniejsze dla przedsiębiorcy?

Rozpoczynając działalność gospodarczą przychodzi czas, gdy zawieracie z kontrahentami swoje pierwsze umowy. Załóżmy, że zamawiacie u dostawcy wytworzenie jakichś towarów. Umawiacie się z drugą stroną na to, że dokonacie przedpłaty w jednej z ustawowych form. Może się też tak zdarzyć, że to wy wytwarzacie jakieś produkty i chcecie zabezpieczyć swoje interesy. Warto wiedzieć, że w prawie cywilnym nie funkcjonuje pojęcie PRZEDPŁATY, mamy za to ZADATEK i ZALICZKĘ. Pojęcia te potocznie często są używane zamiennie, jednak warto wiedzieć, że to nie jest to samo. Użycie w umowie każdej z tych instytucji wiąże się z innymi skutkami. Która z nich lepiej ochroni Wasze interesy? Czym się od siebie różnią?

Na początku warto zauważyć, że zarówno ZALICZKA jak i ZADATEK to określenie na kwotę, która jest wpłacana przy zawarciu umowy przez jedną ze stron na poczet wykonania umowy. Każda z nich ma zupełnie inne skutki jeśli do wykonania umowy ostatecznie nie dojdzie.

Jeśli chodzi o ZALICZKĘ to w istocie stanowi ona część ceny i zostaje ona zarachowana na ostateczną cenę w razie wykonania umowy.ZALICZKA jest kwotą ZAWSZE zwrotną osobie, która ją dała, niezależnie od tego z czyjej winy doszło do ostatecznego niewykonania umowy. Jeśli więc umowa zostanie rozwiązana przez stronę zamawiającą (dającą zaliczkę), to może ona się domagać jej zwrotu. Jeśli zaś umowa zostanie rozwiązana przez stronę realizującą zamówienie (biorącą zaliczkę) wówczas jest ona zobowiązana do zwrotu zaliczki. Jeśli więc Wasz kontrahent, który zamówił u Was realizację jakiegoś urządzenia, ale jednak się wycofa z umowy, musicie mu zwrócić ZALICZKĘ, a swoich praw ewentualnie możecie dochodzić na innych podstawach tj. odszkodowania na zasadach ogólnych. Zaliczka nie stanowi więc zabezpieczenia wykonania umowy.

Jeśli chodzi o ZADATEK to jest on pewnego rodzaju zabezpieczeniem przyszłego wykonania umowy i w przeciwieństwie do ZALICZKI nie zawsze ulega on zwrotowi. Wszystko zależy od tego dlaczego nie doszło do wykonania umowy. ZADATEK podobnie jak ZALICZKA, w przypadku wykonania umowy zostaje zaliczony na poczet ostatecznej ceny. Jeśli umowa nie została wykonana z uwagi na rezygnację zamawiającego (dającego zadatek), przepada on w całości na rzecz drugiej strony i nie musi ona go zwracać. Jeśli jednak umowa zostaje zerwana z winy przyjmującego zamówienie (biorącego zadatek) druga strona może żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości. Reguła ta nie dotyczy sytuacji, gdy do rozwiązania lub niewykonania umowy doszło z przyczyn, za które odpowiedzialne są obie strony, lub też gdy nie jest odpowiedzialna żadna z nich. W tych okolicznościach ZADATEK powinien zostać zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. Oczywiście dopuszczalne jest odmienne określenie przez strony w umowie kwestii z tym związanych. Jeśli jednak odniesiecie się wyłącznie do terminuZADATEK bez dookreślenia umownie szczegółów z tym związanych, będą Was obowiązywały powyżej opisane reguły ustawowe.

Podsumowując, jak widzicie ZALICZKA stanowi o wiele słabsze zabezpieczenie interesów strony niż ZADATEKZALICZKA nie zwiększa w żadnej mierze prawdopodobieństwa, że druga strona wykona zawartą z Wami umowę. Co jednak jeśli strony umowy wpiszą do niej żadnego z ustawowych sformułowań i określą kwotę daną przy zawarciu umowy np. jako PRZEDPŁATĘ i powstanie pomiędzy nimi spór gdy umowa nie zostanie zrealizowana? Wówczas istnieje możliwość wystąpienia do Sądu, który dokona WYKŁADNI wskazanego zapisu i ustali czy wolą stron było, aby dokonana wstępna wpłata miała charakter ZADATKU czy też ZALICZKI.

Wpisy udostępniane na niniejszym blogu mają charakter uwag ogólnych oraz charakter ogólnoinformacyjny i nie mogą być uznawane za poradę prawną. Pamiętaj, że każdy wpis sporządzany jest zgodnie ze stanem prawnym obowiązującym w chwili jego publikacji.

blog

VADEMECUM MŁODEGO PRZEDSIĘBIORCY – czy przedsiębiorca musi posiadać firmowy rachunek bankowy?

Planując założenie działalności gospodarczej wiele osób przygotowuje check-listy rzeczy, które będzie musiało zrobić. Wniosek do CEiDG – jest. Zgłoszenie do ZUS i US – jest. Wynajęcie lokalu na potrzeby siedziby – jest. Wówczas pojawia się pytanie, a co z kontem bankowym? Czy muszę je założyć? A może mogę wykorzystać rachunek prywatny do tych celów?

Warto wiedzieć, że nie każdy przedsiębiorca zobowiązany jest do korzystania z rachunku bankowego. Polskie przepisy wymagają zazwyczaj korzystania z konta bankowego głównie jeśli chodzi o rozliczenia z Urzędem Skarbowym i ZUS. Jeśli chodzi o Urząd Skarbowy to korzystanie z konta przy przelewach jest obowiązkowe w odniesieniu do przedsiębiorców, którzy podlegają ustawie o rachunkowości. Z obowiązku dokonywania rozliczeń za pośrednictwem konta bankowego, zwolnieni są za to mikroprzedsiębiorcy. Mikroprzedsiębiorcy mogą również dokonywać rozliczeń z ZUS w formie gotówkowej. Kim w takim razie jest mikroprzedsiębiorca?

Zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej za MIKROPRZEDSIĘBIORCĘ uważa się przedsiębiorcę, który w co najmniej jednym z dwóch ostatnich lat obrotowych:

1) zatrudniał średniorocznie mniej niż 10 pracowników oraz

2) osiągnął roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz operacji finansowych nieprzekraczający równowartości w złotych 2 milionów euro, lub sumy aktywów jego bilansu sporządzonego na koniec jednego z tych lat nie przekroczyły równowartości w złotych 2 milionów euro.

Przepisy przewidują też w niektórych sytuacjach konieczność skorzystania z rachunku bankowego, jeśli chodzi o relacje z kontrahentami. Zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następuje za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy, w każdym przypadku gdy:

1) stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca oraz

2) jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza równowartość 15 000 zł.

Już wiecie kiedy MUSICIE skorzystać z rachunku bankowego i które transakcje jesteście zobowiązani jako przedsiębiorcy wykonywać bezgotówkowo. Czy jednak musicie w tym celu zakładać specjalne konto firmowe, czy możecie korzystać z tego rachunku osobistego, który już posiadacie? Co ważne, żadne przepisy prawa nie zabraniają wprost tego aby do celów związanych z działalnością gospodarczą wykorzystać Wasz prywatny rachunek bankowy, o ile należy on wyłącznie do Was, a NIE np. wspólnie do Was i Waszego współmałżonka. Ma to jednak swoje nie tylko zalety związane z posiadaniem mniejszej ilości kart w portfelu oraz koniecznością zapamiętania jednego kodu PIN, ale również wady. Oczywiście część US interpretuje ustawę o swobodzie działalności gospodarczej na swój sposób, uznając, że w celu dokonania przelewu lub innej podobnego typu operacji z urzędem, podatnik nie może korzystać z rachunku osobistego niezwiązanego z prowadzoną przez niego działalnością. Również banki często w wewnętrznych regulaminach uniemożliwiają korzystanie z kont osobistych do celów prowadzenia działalności gospodarczej.

Jeśli więc założycie już rachunek firmowy, od tego w jakiej formie zdecydowaliście się na prowadzenie działalności gospodarczej zależy jak powinniście go zgłosić właściwym urzędom. Jeśli prowadzicie jednoosobową działalność gospodarczą, czyli Wasza działalność rejestrowana jest w CEiDG nie musicie składać informacji o rachunkach bankowych do ZUS i Urzędu Skarbowego. Wystarczy, że wpiszecie swoje konto/konta firmowe przy wypełnianiu formularza w CEiDG. Jeśli nie macie numeru konta w dniu zakładania działalności, możecie dodać go później w formularzu aktualizacyjnym. Jeśli chodzi o spółki prawa handlowego, czyli podmioty rejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym, informację o numerach rachunku powinniście złożyć do Urzędu Skarbowego (właściwego ze względu na siedzibę spółki) na formularzu NIP-8. Jeśli chodzi zaś o spółkę cywilną, informacje o Waszych rachunkach bankowych składacie na formularzu NIP-2. 

Jak widzicie kwestia tego czy i kiedy powinniście korzystać z rachunku firmowego nie jest do końca jednoznaczna. Pomimo, że przepisy nie zobowiązują do tego wprost, najbezpieczniej jest przy rozpoczynaniu działalności gospodarczej założyć dedykowany do tego rachunek firmowy. Wiąże się to co prawda zazwyczaj z dodatkowymi kosztami, jednak pozwoli Wam na większą pewność i spokój np. w przypadku kontroli skarbowej. 

Wpisy udostępniane na niniejszym blogu mają charakter uwag ogólnych oraz charakter ogólnoinformacyjny i nie mogą być uznawane za poradę prawną. Pamiętaj, że każdy wpis sporządzany jest zgodnie ze stanem prawnym obowiązującym w chwili jego publikacji.

blog

VADEMECUM MŁODEGO PRZEDSIĘBIORCY – reklamacja w relacji pomiędzy przedsiębiorcami

Jako przedsiębiorcy zaopatrujecie się w różne artykuły potrzebne Wam do prowadzenia waszej działalności gospodarczej. Co oczywiste, czasem zdarza się w relacji, gdy obydwie strony umowy sprzedaży są profesjonalistami, rzecz zakupiona ma tzw. wady fizyczne. Wielu młodych przedsiębiorców zastanawia się czy w takim przypadku przysługuje im, tak jak konsumentom, prawo do złożenia reklamacji. Czy kupując rzeczy na cele prowadzonej przez Was działalności „na fakturę” możecie skorzystać z przewidzianej w kodeksie cywilnym rękojmi, na takich zasadach jak konsumenci?

W jednym z poprzednich wpisów pisałam Wam o tym, że przedsiębiorcom nie przysługuje uprawnienie do odstąpienia do umowy zawartej na odległość bez podania przyczyny (przeczytacie o tym TUTAJ). Zwróciłam Wam wówczas również uwagę, że zostając przedsiębiorcą, czyli osobą uznawaną na rynku za profesjonalistę, musicie zacząć uważać na to, że zmieniają się Wasze uprawnienia w relacji z drugim przedsiębiorcą. Zazwyczaj pewne szczególne środki ochrony konsumentów przestają obowiązywać, albo przybywa Wam obowiązków. Jak to więc jest z tą reklamacją? Możecie dochodzić swoich praw z tytułu rękojmi czy też nie?

Odpowiadając na to pytania najpierw powiem, że OCZYWIŚCIE PRAWO DO SKŁADANIA REKLAMACJI PRZYSŁUGUJE NIE TYLKO KONSUMENTOM, ALE RÓWNIEŻ PRZEDSIĘBIORCOM. Zmieniają się jednak pewne zasady z tym związane. Poniżej przedstawię Wam w kilku krokach jak należy zgłosić reklamację i na co trzeba uważać.

UWAGA: WPIS DOTYCZY SKORZYSTANIA Z REKLAMACJI NA PODSTAWIE KODEKSU CYWILNEGO I NA ZASADACH TAM OKREŚLONYCH, NIE ZAŚ NA PODSTAWIE GWARANCJI PRODUCENTA!

PO PIERWSZE – SPRAWDŹ DOKŁADNIE DOSTARCZONY TOWAR.

Wstępnym i najważniejszym z perspektywy dalszych kroków, abyście jako przedsiębiorca mogli skorzystać z prawa do zareklamowania wadliwej rzeczy, jest sprawdzenie czy dostarczona Wam rzecz jest zgodna z umową. Wszystko zależy od tego jaką rzecz zakupiliście, inaczej wygląda sprawdzenie zwykłej kserokopiarki, a inaczej dostarczonej Wam skomplikowanej maszyny do produkcji. Zgodnie z przepisami powinniście zbadać taką rzecz w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju. Wszystko to jest spowodowane tym, że odebranie przez Was rzeczy powoduje nie tylko przejście na Was prawa własności, ale również przeniesienie ryzyka utraty i uszkodzenia rzeczy ze sprzedawcy na Was – kupującego. Opisywany krok jest o tyle istotny, że jeśli nie zauważycie we właściwym momencie wad dostarczonego Wam produktu, możecie utracić uprawnienie do przyszłego złożenia reklamacji. Co ważne, w odniesieniu do sprzedaży inaczej niż przy konsumentach, pomiędzy profesjonalistami, nie znajduje zastosowania domniemanie, że wada fizyczna istniała w momencie wydania Wam rzeczy, jeżeli została ona stwierdzona przed upływem roku od tej daty. Wobec tego, to na Was ciąży obowiązek udowodnieniaże wada ta istniała w chwili wydania rzeczy.

Czasem zdarza się również, że wada ujawni się później, już w trakcie użytkowania przez Was sprzedanej rzeczy. Co wtedy? Patrz krok drugi.

PO DRUGIE – NIEZWŁOCZNIE ZGŁOŚ WADĘ SPRZEDAJĄCEMU

Nie ważne czy wada ujawni się już w momencie odbioru rzeczy, czy też później. Jeśli wykryjecie wadę dostarczonej Wam rzeczy musicie NIEZWŁOCZNIE poinformować o tym sprzedającego. Oznacza to, ze musicie to zrobić od razu, bez zbędnej zwłoki, w najwcześniejszym możliwym terminie. Uchybienie temu terminowi co do zasady powoduje utratę waszych uprawnień do przyszłego złożenia reklamacji. Przepisy kodeksu cywilnego nie określają wprost w jakiej formie powinniście to zrobić. Orzecznictwo wskazuje jednak, że zawiadomienie o wadach nie wymaga szczególnej formy, a zatem skutki prawne wywołuje zarówno zawiadomienie na piśmie, jak i ustnie. Warto jednak, abyście zapamiętali, że dbając o swoje uzasadnione interesy powinniście to zrobić na piśmie, tak abyście mogli udowodnić w razie sporu kiedy to zrobiliście i co dokładnie zgłosiliście. Pamiętacie jak pisałam o tym, że w przypadku konsumentów, przedsiębiorca ma 14 dni na rozpatrzenie reklamacji? Niestety zasada ta nie dotyczy relacji pomiędzy profesjonalistami.

PO TRZECIE – CO JEŚLI NIE ZASTOSUJECIE SIĘ DO DWÓCH POWYŻSZYCH KROKÓW? CZY WASZE UPRAWNIENIA ZAWSZE WYGASAJĄ?

Dwie pierwsze uwagi są zasadą, jednak ustawodawca przewidział od niej jedno odstępstwo pozwalające Wam na skorzystanie przedsiębiorcy z reklamacji nawet jeśli nie zachowaliście terminów do zbadania rzeczy lub do zawiadomienia sprzedawcy o wadzie. Dotyczy to jednak WYŁĄCZNIE sytuacji, gdy sprzedawca wiedział o wadzie albo zapewnił Was, że wady nie istnieją.

KROK CZWARTY – WYBIERZCIE JAKIE ROSZCZENIE CHCECIE ZGŁOSIĆ SPRZEDAJĄCEMU

Na tym etapie powinniście wybrać czego w związku z odkrytą wadą żądacie od sprzedawcy. Macie wybór spośród dokładnie tych samych roszczeń co konsumenci. Możecie więc dochodzić

  • obniżenia ceny,

  • naprawy

  • wymiany rzeczy na wolną od wad

  • odstąpić od umowy,

Zgodnie z ustawą możecie złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy, chyba że sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności dla Was wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo wadę usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona lub naprawiana przez sprzedawcę albo sprzedawca nie uczynił zadość obowiązkowi wymiany rzeczy na wolną od wad lub usunięcia wady.

Co ważne, jako przedsiębiorcy inaczej niż konsument, nie macie już możliwości wpłynięcia na decyzję sprzedającego co do sposobu załatwienia reklamacji, a ustawa nie nakłada na niego obowiązku bezwarunkowego spełnienia Waszego żądania.

KROK PIĄTY – DOSTARCZENIE RZECZY SPRZEDAWCY

Kolejnym działaniem, które powinniście podjąć po złożeniu reklamacji jest dostarczenie rzeczy sprzedającemu. Koszty dostarczenia rzeczy ponosi sprzedający. Jeżeli ze względu na rodzaj rzeczy lub sposób jej zamontowania dostarczenie rzeczy przez kupującego byłoby nadmiernie utrudnione, kupujący obowiązany jest udostępnić rzecz sprzedawcy w miejscu, w którym rzecz się znajduje. Jeśli chodzi o miejsce, do którego musicie dostarczyć wadliwą rzecz, to zgodnie z przepisami powinniście to zrobić do miejsca oznaczonego w umowie sprzedaży, a gdy takiego miejsca nie określono – do miejsca, w którym rzecz została Wam wydana.

Co ważne, przedstawione przeze mnie zasady i kroki dotyczą wyłącznie regulacji, które zostały zawarte w kodeksie cywilnym. W profesjonalnym obrocie nie ma żadnych przeszkód, aby wskazane przeze mnie zasady odpowiedzialności z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć na podstawie umowy pomiędzy przedsiębiorcami. Jeśli jednak sprzedający podstępnie zataił przed Wami wady przedmiotu wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi będzie bezskuteczne.

Wpisy udostępniane na niniejszym blogu mają charakter uwag ogólnych oraz charakter ogólnoinformacyjny i nie mogą być uznawane za poradę prawną. Pamiętaj, że każdy wpis sporządzany jest zgodnie ze stanem prawnym obowiązującym w chwili jego publikacji.

blog

VADEMECUM MŁODEGO PRZEDSIĘBIORCY – czy przedsiębiorca może odstąpić od umowy zawartej na odległość bez podania przyczyny?

Z pewnością z Wami, tak jak i ze mną, kilka razy w tygodniu potrafią kontaktować się przedstawiciele różnych telefonii komórkowych, banków, telewizji cyfrowych proponujący skorzystanie ze swoich ofert. Coraz częściej pewnie zamawiacie też zakupy za pośrednictwem Internetu. Zawarta w któryś ze wskazanych sposobów umowa jest tzw. umową zawieraną na odległość. Dość powszechnie znanym faktem jest, że jeśli jako strona tej umowy jesteście konsumentem, możecie od niej odstąpić, nawet bez podania przyczyny, w ciągu 14 dni. Wyobraźmy sobie sytuację kiedy po założeniu działalności gospodarczej decydujecie się na zaopatrzenie się w telefon komórkowy i zakup abonamentu. Wchodzicie więc na stronę internetową wybranego operatora i zamawiacie wszelkie niezbędne usługi prosząc o wystawienie faktury VAT. Dzień później dzwoni do Was telemarketer z konkurencyjnej sieci i proponuje o niebo lepsze warunki. Dzwonicie więc na infolinię pierwszego operatora i mówicie, że chcecie odstąpić od umowy. Wówczas słyszycie od Pani po drugiej stronie infolinii, że jako przedsiębiorca nie macie prawa do skorzystania z prawa odstąpienia, ponieważ nie jesteście KONSUMENTEM, a prawa takiego nie przewiduje Wasza umowa. Od razu pojawia się pytanie „Czy Pani na infolinii miała rację? Czy teraz kiedy otworzyłem działalność gospodarczą nie mogę już korzystać z prawa do odstąpienia od umowy? CZY PRZEDSIĘBIORCA MOŻE BYĆ KIEDYKOLWIEK W RELACJI Z DRUGIM PRZEDSIĘBIORCĄ TRAKTOWANY JAKO KONSUMENT?

Jak wynika z art. 27 ustawy o prawach konsumenta, KONSUMENT, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów, z wyjątkiem niektórych szczegółowo wymienionych w ustawie. Podobnej regulacji nie znajdziecie w żadnym innym akcie prawnym. Co to oznacza dla Was jako przedsiębiorców? 

Zacznijmy od kilku definicji. KONSUMENT na podstawie przepisów kodeksu cywilnego to taka osoba fizyczna, która dokonuje z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej BEZPOŚREDNIO z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. PRZEDSIĘBIORCA to natomiast osoba fizyczna, osoba prawna i jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, którym ustawa przyznaje zdolność prawną, prowadząca we własnym imieniu działalność gospodarczą lub zawodową. Jak widzicie brzmi to wszystko dość skomplikowanie, ale już na pierwszy rzut oka widać, że osoba fizyczna może być zarówno konsumentem jak i przedsiębiorcą. Dotyczy to jednoosobowej działalności gospodarczej, o której pisałam Wam w moich poprzednich wpisach. Czy to automatycznie oznacza, że może być jednym i drugim jednocześnie?

Odpowiedź na to pytanie musi być negatywna. Analizując definicję konsumenta widzimy wyraźnie, że abyście mogli być uważani za KONSUMENTA musicie podejmować w relacji z przedsiębiorcą czynności NIEZWIĄZANE BEZPOŚREDNIO z waszą działalnością. Jeśli więc prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą (np. biuro rachunkowe) zamówicie przez Internet zegarek dla żony/męża, wówczas, jeśli tylko w żaden sposób nie będzie to powiązane z Waszą działalnością (w tym nie będzie powiązane fakturą!), będziecie traktowani przez prawo jako KONSUMENT. Będziecie więc mogli skorzystać ze wszystkich praw i szczególnych środków ochrony, które mają konsumenci. Jeśli natomiast w tym samym przykładzie zamówilibyście meble do Waszej siedziby albo chociażby materiały biurowe to wówczas absolutnie nie możecie być uznani za konsumenta! Wiąże się to z brakiem możliwości skorzystania z wielu ułatwień i preferencyjnych regulacji prawnych, które konsumentom oferuje polski ustawodawca. MIĘDZY INNYMI OZNACZA TO, ŻE NIE MA MOŻLIWOŚCI, ABY PRZEDSIĘBIORCA ODSTĄPIŁ OD UMOWY BEZ PODANIA PRZYCZYNY WE WSKAZANYM TRYBIE!

Temat ten może się okazać w niektórych sytuacjach bardzo istotny. Wielokrotnie spotykałam się bowiem z sytuacją, kiedy jakaś osoba przez lata funkcjonowania w relacjach konsument-przedsiębiorca po „słabszej” stronie , po tym jak sama zdecydowała się na założenie działalności gospodarczej była przekonana, że nadal przysługują jej te same przywileje co wcześniej. Co jeszcze ważniejsze, zaczynając działalność gospodarczą, która będzie polegała na relacjach z konsumentami bezwzględnie koniecznym jest poznanie przepisów pro-konsumenckich od strony przedsiębiorcy. Zawierają one cały szereg Waszych obowiązków, których nie przestrzeganie może Was narazić na negatywne konsekwencje. Czy wiedzieliście np. że sprzedając konsumentom towary przez Internet, czyli zawierając z nimi umowy na odległość koniecznie musicie poinformować ich m.in. o terminie do odstąpienia od umowy o którym wspomniałam na początku? Brak informacji z tym zakresie przedłuża okres 14 dniowy do aż 12 MIESIĘCZNY licząc od upływu ustawowych 14 dni! Czy wiedzieliście też, że na reklamację na wadliwy towar złożoną Wam przez konsumenta musicie odpowiedzieć w ciągu 14 dni? Jeśli tego nie zrobicie uznaje się, że PRZYZNALIŚCIE automatycznie nie tylko istnienie wady ale i Waszą odpowiedzialność za jej wystąpienie.

Jak więc widzicie po tym jak rozpoczniecie własną działalność gospodarczą bardzo ważne jest abyście poznali definicję przedsiębiorcy i konsumenta oraz wiedzieli kiedy występujecie w stosunkach prawnych jako każdy z tych podmiotów.

Wpisy udostępniane na niniejszym blogu mają charakter uwag ogólnych oraz charakter ogólnoinformacyjny i nie mogą być uznawane za poradę prawną. Pamiętaj, że każdy wpis sporządzany jest zgodnie ze stanem prawnym obowiązującym w chwili jego publikacji.

blog

Zakaz konkurencji a umowa zlecenie

Obecnie wielu młodych ludzi, w tym liczna rzesza moich znajomych, współpracuje z różnymi podmiotami nie na zasadzie umowy o pracę, a umowy zlecenie. Przepisy kodeksu pracy mówią wprost o klauzuli przewidującej zakaz konkurencji dla pracownika w trakcie bądź po rozwiązaniu umowy o pracę. Analogicznych przepisów trudno jednak szukać jeśli chodzi o umowy cywilnoprawne, w tym umowę zlecenie. Pomimo to w umowach zlecenie coraz częściej zleceniodawcy, aby chronić swoje interesy, zamieszczają zapisy dotyczące zakazu konkurencji, zastrzegając na wypadek złamania tego zakazu bardzo wysokie kary umowne. Czy mają do tego prawo? Czy taki zakaz wiąże zleceniobiorcę? Czy jest jakaś różnica pomiędzy sytuacją zleceniobiorcy będącego osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej, a sytuacją przedsiębiorcy?

Jak wskazałam wyżej stosowanie zakazu konkurencji nie tylko przy umowie o pracę, ale też przy umowie zlecenie, jest powszechne wśród pracodawców i zleceniodawców. W ten sposób starają się oni chronić tajemnicę swojego przedsiębiorstwa. Nigdzie nie ma przepisów mówiących wprost o możliwości stosowania klauzul konkurencyjnych w umowach zlecenie. Możliwość taką dopuszcza jednak Sąd Najwyższy (wyrok z dnia 11 września 2003 r., III CKN 579/01) wskazując, że klauzule te mieszczą się w obowiązującej w prawie cywilnym zasadzie swobody zawierania umów. Oznacza to, że strony mogą dowolnie zawrzeć każdą umowę, jeśli jej treść lub cel nie będą sprzeciwiały się właściwości stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Zdaniem Sądu Najwyższego co do zasady takie klauzule są dozwolone i mogą być zastrzeżone zarówno w czasie trwania umowy jak i po jej wygaśnięciu/rozwiązaniu.

Są jednak pewne ograniczenia, które Sąd Najwyższy wywodzi w tym samym orzeczeniu, aby taka klauzula była sformułowana w sposób ważny i skuteczny. Musi ona zawierać określenie czasu na jaki obowiązuje oraz określenie zakresu obowiązującego zakazu konkurencji. Zleceniodawca nie może więc zakazać zleceniobiorcy prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej, musi szczegółowo wskazać czego zgodnie z umową nie wolno mu robić.

Co bardzo istotne, Sąd Najwyższy wypowiedział się również odnośnie odpłatności takiego zakazu po ustaniu stosunku umownego. Zgodnie z przeważającym poglądem, z którym się w pełni zgadzam, jeśli wraz z zakazem konkurencji po ustaniu stosunku umownego zlecenia nie został ustanowiony ekwiwalent (czyli zapłata za okres kiedy zakaz konkurencji obowiązuje), takie zastrzeżenie jest nieważne. Zgodnie z tym poglądem, w sytuacji złamania przez zleceniobiorcę zakazu konkurencji po ustaniu stosunku zlecenia, zleceniodawca nie mógłby skutecznie dochodzić od zleceniobiorcy kary umownej ani odszkodowania. Może jednak wystąpić do sądu w tej sprawie, co nie oznacza że wygra.

Istnieją także orzeczenia Sądów, w tym Sądu Najwyższego (por. wyrok z dnia 5 grudnia 2013 roku w sprawie V CSK 30/13) , które wyłamują się z utrwalonego stanowiska i wyrażają pogląd, iż zastrzeżenie zakazu konkurencji w umowie zlecenie w formie nieodpłatnej nie stanowi automatycznego naruszenia zasady swobody umów. W takim wypadku, zdaniem Sądu, trzeba zbadać okoliczności danej sprawy, bowiem to od nich zależy czy możemy mówić, że klauzula o zakazie konkurencji została zastrzeżona w sposób nieprawidłowy. Zleceniobiorca w tej sprawie, zdaniem Sądu nie był słabszą stroną, a uzyskana przez niego wiedza zagrażała interesom ekonomicznym zleceniodawcy w wypadku wykorzystania jej w interesie innego przedsiębiorcy.

Istotnym jest jednak to, że obydwa wyroki przedstawiające dwa różne poglądy zostały wydane w innych stanach faktycznych. W pierwszym z nich, zleceniobiorca był osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej. W drugim zaś doszło do podpisania umowy między dwoma przedsiębiorcami. Oznacza to, że Sądy niekiedy inaczej traktują to samo zdarzenie – brak ekwiwalentu za czas obowiązywania umowy o zakazie konkurencji po zakończeniu umowy zlecenie – w zależności od tego kto tą umowę podpisywał. Jeśli więc byłaby to osoba fizyczna, która nie prowadzi działalności gospodarczej, wówczas takie postanowienie można uznać za nieważne już na tej podstawie. Nie oznacza to, że zleceniodawca nie może wytoczyć procesu sądowego w takiej sprawie. Jednak jak wskazuje dominujące orzecznictwo, prawdopodobnie robiąc to, przegra. Jeśli zaś podmiotem przyjmującym zlecenie jest przedsiębiorca, wówczas Sąd nie podchodzi do tej kwestii już tak łagodnie. Aby stwierdzić, że takie postanowienie jest nieważne trzeba jego zdaniem wykazać, że dany podmiot był stroną słabszą i że postanowienia te zostały mu narzucone, a wiedza, którą pozyskał w toku współpracy nie mogłaby zagrozić interesom drugiej strony. Ważne są więc szczegółowe okoliczności zawarcia umowy, a nie sam fakt nieodpłatności zakazu.

Niezależnie od powyższego trzeba pamiętać, że każda sprawa jest inna, a wyroki Sądu w dwóch pozornie identycznych sprawach niekiedy różnią się od siebie diametralnie. Stąd też zawsze najpierw przede wszystkim istnieje konieczność dokładnego przeanalizowania zapisów umownych dotyczących klauzuli o zakazie konkurencji, wysokości zastrzeżonej kary umownej oraz innych okoliczności związanych z podpisaniem umowy. Wszystkie te kroki są ważne, aby nie narazić się na niepotrzebny stres i dalsze konsekwencje prawne. Pamiętać należy także, że sama umowa o zakazie konkurencji to jeszcze nie wszystko, zleceniodawcę chronią bowiem dodatkowo przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, szczególnie przepis dotyczący ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa. Podejmując nową pracę niezależnie od tego czy zakaz konkurencji został zastrzeżony prawidłowo czy też nie, nie wolno więc w żadnym aspekcie działać na szkodę swojego byłego zleceniodawcy, w szczególności zdradzać jego tajemnic przedsiębiorstwa. Zawsze też w takiej sprawie, jak w każdej innej, najlepiej zacząć od rozmów ugodowych zmierzających np. do dobrowolnego zwolnienia zleceniobiorcy przez zleceniodawcę z zakazu konkurencji po zakończeniu umowy zlecenia.